Małgorzata Rozenek o odejściu z „Dzień dobry TVN”: widzowie jej nie zaakceptowali

Małgorzata Rozenek-Majdan wróciła do krótkiego, ale trudnego okresu pracy w „Dzień dobry TVN”. W rozmowie z Ewą Chodakowską przyznała, że rzeczywistość okazała się inna od jej wyobrażeń, a reakcje widzów miały duże znaczenie dla tego, jak odbierała swoją obecność w programie.
Prezenterka dołączyła do grona prowadzących śniadaniówki w 2022 roku. Z programem rozstała się rok później. W podcaście opublikowanym przez viva.pl opowiadała, że już od początku odczuwała brak akceptacji ze strony publiczności. Z jej relacji wynika, że miała wrażenie, iż projekt się nie układa, choć nadal musiała wykonywać swoje obowiązki.
Rozenek podkreśliła, że taki odbiór był dla niej trudny do udźwignięcia. Przyznała, że nie chodziło o chwilowe rozczarowanie, lecz o proces, z którym musiała się mierzyć przez dłuższy czas. Wspominała też, że nie kryła łez, gdy przeżywała sytuację związaną z programem.
W rozmowie odniosła się również do swojego wizerunku. Jej zdaniem potrafi wywoływać silne emocje i dzielić odbiorców, co w przypadku telewizji śniadaniowej może być problemem. Jak zaznaczyła, taki format wymaga określonych umiejętności i warsztatu, a praca w nim nie sprowadza się jedynie do obecności przed kamerą.
Prezenterka mówiła, że miała inne oczekiwania wobec udziału w programie. Z czasem uznała, że widzowie nie zaakceptowali jej w tej roli, a świadomość tego mocno wpływała na jej samopoczucie. Jej opowieść pokazuje, że odejście z porannego pasma nie było dla niej wyłącznie kolejną zmianą zawodową, ale wiązało się z osobistym rozczarowaniem i koniecznością poradzenia sobie z krytycznym odbiorem.
Źródło ↗