Misiek Koterski alarmuje o cyberatakach. „Straciliśmy dziesiątki tysięcy złotych”

Michał Koterski
Michał Koterski ponownie zwrócił uwagę na problemy związane z prowadzoną przez niego kliniką leczenia uzależnień. Aktor twierdzi, że placówka „Odwróceni” oraz jego internetowa tożsamość są wykorzystywane bez zgody. W mediach społecznościowych poprosił o nagłaśnianie sprawy, a w rozmowie z „Faktem” opisał, jak rozwinęła się sytuacja. Koterski przekazał, że wcześniejsze zgłoszenie do prokuratury i odzyskanie profili w mediach społecznościowych nie zakończyły problemów. Jak mówił, po tym, gdy on i jego współpracownicy uznali, że sytuacja się uspokoi, ataki miały się nasilić. Aktor napisał też, że ktoś posługuje się jego nazwiskiem przy reklamowaniu placówek, z którymi nie jest związany. Według Koterskiego prowadzi on tylko jedną klinikę o nazwie „Odwróceni”, położoną na Mazurach. Zlecony przez niego audyt miał wykazać, że działania wymierzone w placówkę trwały od listopada poprzedniego roku. Aktor opowiadał, że wśród problemów znalazło się automatyczne generowanie kliknięć w reklamy. W jego ocenie takie działania pochłonęły dziesiątki tysięcy złotych, nie przynosząc prawdziwego zainteresowania ofertą. W relacji dla „Faktu” Koterski wspomniał również o spotkaniu z policjantką zajmującą się cyberprzestępczością, do którego doszło podczas wizyty w programie „Pytanie na śniadanie”. Jak przekazał, funkcjonariuszka mówiła o zorganizowanych grupach, które mogą być wynajmowane do podobnych działań w sieci, w tym do wykorzystywania botów przy reklamach. Sprawa została zgłoszona organom ścigania, ale z przytoczonych wypowiedzi nie wynika, by publicznie ustalono, kto stoi za atakami. Koterski apeluje o rozpowszechnianie informacji, podkreślając, że nie ma związku z podmiotami reklamowanymi przy użyciu jego nazwiska.
Źródło ↗