Anna Lewandowska opowiedziała o stresie po przeprowadzce do Chicago

Anna Lewandowska układa codzienność w Stanach Zjednoczonych po przeprowadzce rodziny do Chicago. Zmiana wiąże się z zawodowymi planami jej męża, Roberta Lewandowskiego, który ma grać w klubie Chicago Fire. Trenerka przyznała, że nowe życie nie jest dla niej proste, a jedną z trudności stanowi różnica czasu utrudniająca zarządzanie obowiązkami w Europie.
W rozmowie z „Wprost” Lewandowska opisała, jak organizuje dzień. Zwykle wstaje około 5.45 lub 6.00, gdy w Polsce jest już późne popołudnie. Zaczyna od pracy i spotkań online, a później stara się zrobić zakupy i przygotować obiad, zanim dzieci wrócą z placówki. Jak mówi, na sprawy zawodowe przypada jej zaledwie kilka godzin, zanim zajmie się rodziną.
Największym obciążeniem okazuje się liczba wiadomości i telefonów czekających na nią po przebudzeniu. Lewandowska opowiadała, że powiadomienia napływają, kiedy w Polsce dzień jest już w pełni, a ona musi szybko zdecydować, czym zająć się najpierw. Niedługo potem budzi dzieci i przygotowuje je do szkoły. Prowadzenie biznesów, w tym studia w Barcelonie, wymaga więc dostosowania pracy do odległej strefy czasowej.
Trenerka nie ukrywa, że taka organizacja bywa stresująca. Szczególnie trudne są dla niej wieczory, które potrafią uruchomić gonitwę myśli i poczucie napięcia. Wcześniej mówiła też o obawach związanych z życiową zmianą oraz o tym, że przyzwyczaiła się do Barcelony i bardzo polubiła to miasto. Podkreślała jednocześnie, że wspiera zawodową drogę męża, choć jako kobieta ma prawo odczuwać lęk przed nowym etapem.
Źródło ↗